W Polsce i na świecie od pewnego czasu odnotowuje się spadek liczby osób w wieku produkcyjnym, a wzrost w poprodukcyjnym. Może to doprowadzić do wielu zagrożeń z tym związanych. Dlatego rządy większości państw w mniejszym lub większym stopniu starają się w jakiś sposób temu zaradzić.

Dlaczego nie chcą mieć dzieci?

Zacznijmy od tego dlaczego wiele osób nie chcą mieć dzieci. Można stwierdzić, że są dwa rodzaje powodów: jeden ekonomiczny, a drugi mentalny. Ten pierwszy polega na tym, że wiele rodzin zwyczajnie nie stać na utrzymanie dzieci. Dlatego na nie się nie decydują. Oczywiście jest wiele przypadków, że decydują się na jedno dziecko. Jednak to nadal jest tendencja spadkowa w demografii.

Poza tym wiele kobiet boi się zajść w ciążę, gdyż dość często pracodawcy nie przychylnie podchodzą do takich sytuacji i bardzo często po jakimś czasie zwalniają z tego powodu kobiety. Potem jest im ciężko odnaleźć się na rynku pracy, a jak już znajdują pracę, to przeważnie zarabiają mniej od poprzedniej, bo wielu pracodawców uważa, że pracownice z dziećmi pracują mniej wydajnie.

Przejdźmy teraz do drugiego rodzaju powodu, czyli mentalnego. Polega on na tym, że wiele osób z wygody nie chce mieć dzieci, bo nie dość, że muszą je utrzymywać, to jeszcze muszą poświęcać im swój czas. Dlatego z wygody nie decydują się na dzieci. Jednak choć na początku może się wydawać to bardzo korzystne, to po dłuższym czasie przez takie decyzje można oczekiwać wiele niedogodności. Dlatego teraz przejdziemy do nich.

Co będzie z wypłacaniem emerytur?

Najbardziej z tego powodu są zagrożone emerytury, gdyż obecny w Polsce system emerytalny polega na tym, że pieniądze ze składek na ZUS idą na wypłacanie należnych emerytur. Gdyby tendencja spadkowa urodzeń nadal by trwała, to doszłoby do sytuacji, że państwo musiałoby doprowadzić do znacznego podniesienia wysokości składek i podwyższenia granicy wieku emerytalnego.

Skutki były by bardzo niekorzystne dla wszystkich obywateli Polski, ponieważ wielu Polaków na pewno odczuło by brak części swoich dochodów. Przez to jakość życia w pewnym stopniu by się obniżyła. Na pewno wzrosła by ilość pracowników pracujących w tzw. Szarej strefie, bo dla wielu nie do przyjęcia jest płacenie na państwo jeszcze wyższych składek. Poza tym wielu osobom po przekroczeniu obecnej granicy wieku emerytalnego ciężko byłoby pracować jeszcze dłużej.

Dla samych emerytów sytuacja też nie byłaby korzystna, gdyż nawet po wzroście składki ich należna wypłata byłaby niewielka. Dlatego wielu z nich musiałaby się zdecydować na powrót do rynku pracy. Jednak nie wiadomo jak na taką sytuację zareaguje państwo. Jeżeli nie będzie odbierać tej należności osobom w wieku emerytalnym to sytuacja będzie w miarę w normie. Jednak jeżeli będzie odbierać, to doprowadzi to jeszcze większego wzrostu szarej strefy, przez co ich prawo pracy może być nieprzestrzegane.

Problem z przypływem imigrantów

Poza tym spadek liczby osób pracujących zawodowo zmusi państwo i przedsiębiorców do tego by otworzyć granicę na imigrantów, którzy będą musieli wypełnić lukę w miejscach pracy i zacząć zarabiać na emerytury innych. Początkowo jest to bardzo korzystne, jednak po dłuższym czasie może to spowodować przynajmniej częściową utratę tożsamości narodowej. Trzeba poznawać inne kultury, zwyczaje itp., ale nie może być tak, że te wypychają miejscowe. Widzimy już w USA i europie zachodniej jakie przynosi to skutki. Dlatego nie można do tego doprowadzić w Polsce!