Nigdy nie mieliśmy do czynienia z liberalizmempełnym. Nie wszyscy mieniący się liberałami, uważali za niezbędną realizację ideologii w całościowym wymiarze, często twierdząc, że jest to niepotrzebne dla zachowania wolności. Nawet, gdy propagowano liberalizm we wszystkich trzech wymiarach: politycznym, kulturowym i gospodarczym, jak np. John Stuart Mill, to z powodu braku pełnego otwarcia na indywidualizm ze strony społeczeństwa i władzy, trzeba było ograniczać postulaty do jednego z rodzajów liberalizmu. Z tego powodu środowisko podzieliło się na tych, co opierają swoje doktryny wolnościowe tylko na jednej albo dwóch z nich.

Tylko czy w ten rzeczywiście możemy osiągnąć nasz cel czyliwolnośćjednostki? Wielu twierdzi, że tak. Inni uważają, że pełna realizacja marzeń możliwa jest przez wprowadzanie stopniowe kolejnych wymiarów liberalizmu. Czy to na pewno takie proste?

Spójrzmy na te próby. Pierwszy wymiar za jaki zabrali się liberałowie to demokracja. Ich celem stało się obalenie monarchii absolutnej. Wierzono, że usuwając tę przeszkodę na drodze do prawa do wybierania władzy przez lud, nastąpi uszanowanie wolności również w dziedzinie kulturowej i gospodarczej. Nieszczęśliwie okazało się, że demokracja wcale tego nie oznacza. Może wręcz jeszcze bardziej zagrozić tym elementom. Okazało się, że bez wpojonych zasad tolerancji, obywatele głosowali na kandydatów popierających dyskryminację grup mniejszościowych. Zgromadzenia ustawodawcze wcale nie optowały za zwiększaniem swobody gospodarczej, ale jeszcze bardziej dążyły do etatyzacji. Bez znajomości podstawowych zasad ekonomicznych, lud wierzył demagogom, że zapewnienie odpowiedniego standardu życia jest możliwe, mimo braku środków publicznych na ten cel i kosztów utraty swobody decydowania o swojej własności. Stąd wzięło się stwierdzenie, że po obaleniu znienawidzonej monarchii, muszą walczyć z wcześniej uwielbianych przez nich parlamentem.

W ten sposób inni myśliciele wolnościowi, jak np. Friedrich von Hayek twierdzili, że wolność polityczna wcale nie jest niezbędna, a ważniejsza jest kwestia ekonomiczna. Przedstawiciele tego nurtu liberalizmu uważają, że wraz ze swobodami ekonomicznymi, musi ziścić się również w wymiarze politycznym i kulturowym. Jako przykłady państw realizujących tę drogę wymienia się Chile pod przywództwem Pinocheta oraz Chiny. Tylko czy jest możliwe utrzymanie kapitalizmu bez kulturowego uszanowania indywidualizmu i instytucji demokratycznych?

Jest to mało prawdopodobne. Chilijczycy ostatecznie obalili dyktatora nie wierząc w ideały przez niego głoszone, zastępując wolność ekonomiczną polityczną, która jak pisałem bez innych części składowych prowadzi do ograniczania swobody.

Z drugiej strony bez instytucjonalnej możliwości kontroli przez obywateli władzy, ta może łatwo odebrać nawet wolność ekonomiczną. Autorytaryzm ma to do siebie, że dba o dużą liczebność wszelkich służb mundurowych i ich odpowiednie przywileje, aby mogły spacyfikować wszelki protest. Oczywiście da się mimo tej przeszkody zły rząd obalić, ale odbywa się to olbrzymim kosztem strat ludzkich, przy często nikłym prawdopodobieństwie sukcesu. Poza tym bez wpojonego indywidualizmu obywatele poza ekonomiczną samodzielnością, mogą nie być gotowi na wolność w innych dziedzinach życia. Chiny nie mają tradycji demokratycznych, a kulturę mają mocno kolektywistyczną. Oczywiście wraz z postępem, ulegają swobodzie obyczaje nawet w państwie środka, ale jeszcze długo może potrwać zanim dojrzeją do liberalizmu kulturowego, o ile w ogóle to się stanie.

W przypadku liberalizmu kulturowego nie parlament, nie dyktator, ale sama tolerancja, która jest podstawą tego nurtu, może prowadzić do wypaczeniem wolności. Właściwie nie sama tolerancja, ale mylenie jej z akceptacją. Tolerancja oznacza, jak sama nazwa skazuje, żetolerujemyludzi, którzy się od nas czymś różnią. Jednak nie oznacza to, że ich jednocześnieakceptujemy, czyli aprobujemy. Tolerancja polega na tym, że nie dążymy do narzucania innym swojego widzimisię, nie dyskryminujemy i nie dążymy do ich wyeliminowania ze wspólnych dziedzin życia. Jednocześnie możemy jawnie się z nimi nie zgadzać, bo w końcu z jakiegoś powodu wybraliśmy swój sposób życia i uważamy go za lepszy od innych. Możliwość jawnego niezgadzania się z innymi jest niezbędna do liberalizmu politycznego. Raczej niemożliwe jest, by wraz z tolerancją wpisaną w kulturze społeczności nie było instytucji demokratycznych. Jednak tam, gdzie źle rozumie się wartość szacunku dla odmienności, prowadzi do cichego zniewolenia przez tzw. poprawność polityczną.

Często możemy w Polsce usłyszeć głosy narzekań na polskie życie polityczne, że politycy za bardzo się kłócą. Ale dlaczego mają się nie spierać? Przecież parlament jest, jak sama nazwa z języka francuskiego wskazuje, że jest miejscem, gdzie ma sięmówić. Co to za dyskusja, gdy wszyscy muszą się ze sobą zgadzać? Liberalizm polityczny polega na tym, że w drodze pokojowej, dochodzimy do kompromisu. Jednak kompromis nie oznacza jednomyślności. Konflikty są pożądane w demokracji, aby uwydatnić interesy różnych grup. Jednak ustrój ten ma to do siebie, że mimo agresji werbalnej, nie idziemy się pozabijać w wojnie domowej, tylko akceptujemy umowę wynikającą z procedur demokratycznych.

Błędnie rozumiana tolerancja łatwo prowadzi do ograniczenia liberalizmu ekonomicznego, bo dążąc do poszanowania wszelkich defaworyzowanych grup, daje im pewne przywileje prawne. Niestety wraz z nimi ginie wolny rynek, bo przestajemy opierać się na kryterium merytokratycznym, ale uprawiamy inżynierię społeczną, prowadzącą do ograniczenia swobód gospodarowania osób z grupy o stwierdzonej lepszej pozycji.

Każda ideologia ma swoją nadrzędną wartość. Dla liberałów jest nią wolność. Jednocześnie ideologie dzielą się na doktryny, które w różny sposób rozumieją dojście do głównego celu. Liberalizm ma ich szczególnie dużo. Ich różnice głównie polegają na tym, który z trzech wymiarów stawiać wyżej nad innymi. W swoim manifeście starałem się wykazać, że takie podejście jest zaprzeczeniem wspólnemu ideałowi. Stąd proponuję liberalizm integralny, który dziwnym trafem nie jest obecny w dyskursie pomiędzy wolnościowcami. Dlatego mam nadzieję, że udało mi się tym tekstem przekonać ich do tej doktryny politycznej, która jest moim najsłuszniejsza dla wprowadzenia wolnego społeczeństwa.

Zaznaczam jednak, że nie uważam się za osobę, która zjadła wszystkie rozumy. Liberalizm integralny jest kolejną interpretacją drogi dowolności, jednak można ją rozumieć w inny sposób. Nie odbieram innym przymiotnikom prawa do rzeczownikaliberalizm. Nie sądzę również, że trzeba bezkompromisowo podchodzić do integralności i nie godzić się na kompromisy w wymiarze, czy to politycznym, kulturowym, czy ekonomicznym. Prawdopodobnie jest to jedyna jak na razie możliwość do realizacji wspólnego celu. Jednak uważam, że błędem innychliberalizmówjest ignorowanie innych wymiarów. Godząc się na odejście od wolności w pewnej sferze życia, nie może oznaczać jego porzucenia. Trzeba mimo sytuacji budować fundamenty, by później zdobyć inne bazy liberalizmu, w ten sposób osiągnąć cel całościowy.

 

Postscriptum

Mój manifest jest przeznaczony dla liberałów. Nie zamierzałem w nim przekonywać do swoich racji przedstawicieli innych ideologii. Moim zdaniem próba przekonania do liberalizmu i jednocześnie uzasadnienie jego integralnej doktryny wprowadzałoby niepotrzebny bałagan. Argumenty za wolnym społeczeństwem można znaleźć w innych tekstach. Pewnie nie raz poruszę jeszcze ten temat. Tym razem chciałem zabrać głos wsporze rodzinnymliberałów.